The Shock Doctrine by Alfonso Cuarón and Naomi Klein
Monday, July 7, 2008
Sunday, July 6, 2008
Naomi Klein Calls For Progressive Pressure On Obama
Naomi Klein Calls For Progressive Pressure On Obama
US wants Poles to visit, spend lots of money
US wants Poles to visit, spend lots of money
By ZUZIA DANIELSKI | Associated Press Writer
12:36 PM EDT, June 30, 2008
WARSAW, Poland - Time to shop until you drop across the Atlantic, the U.S. embassy says. In an unusual appeal, the United States is enticing Poles to visit and spend money this summer in hopes of propping up its faltering economy. The campaign comes as the Polish currency hit a historic high -- reaching 2.1194 zloty to the dollar on Monday.
"When you visit the States, bring an extra suitcase so you can return to Poland with a suitcase full of new items," U.S. Ambassador to Poland, Victor Ashe, is quoted as saying on the embassy's Web site.
The invitation is a sea change in bilateral relations. For most of the 20th century, impoverished Poles traveled to the United States in search of any possible job. Now they are being seen as a source of increased revenue.
The idea was a Warsaw initiative, said embassy spokesman Chris Snipes. He was not sure whether similar promotions had been undertaken by other U.S. embassies around the world.
By VANESSA GERA
The Associated Press
While inviting Polish tourists, the embassy makes no mention of easing U.S. visa requirements for Poles. Warsaw, a staunch U.S. ally, has been demanding for years that the visa requirement be ended, along with the US$100 fee for the lengthy procedure.
The embassy did note that the average waiting time for a visa was down to two days.
"The zloty is particularly strong and it's a good time to travel to the States," Snipes said.
WARSAW, Poland -- Not so long ago, the U.S. enjoyed something akin to a mythical status in Poland. Ronald Reagan was a hero, the dollar was king and Washington was a trusted guardian against Russia.
But that starry-eyed idealism has eroded, and nowhere is that more apparent than in the tough stance Poland has taken in negotiating a missile defense deal with Washington.
The two allies announced Wednesday that they agreed tentatively to base American missile interceptors in Poland, part of a planned U.S. missile shield against Iran. But contentiousness that surfaced over nearly 18 months of negotiations belied the fact that the U.S. was in talks with one of its closest friends in Europe.
"Many problems in the bilateral relationship became apparent during the missile defense talks," said Maria Wagrowska, a security expert with the Warsaw-based Center for International Relations. "And they are not only political _ they are also psychological."
She and other analysts agree that if the U.S. had tried to get a deal before the Iraq war, it would have been much easier.
Today, Polish politicians feel burned by the Bush administration, largely because Warsaw's staunch military support for the U.S. war in Iraq failed to win substantial contracts for Polish companies in Iraq's reconstruction, as many here had expected.
"Poland took an idealistic approach when it decided to support the U.S. in Iraq," Wagrowska said. "Now there is a much more reasonable, commercial approach because of the disappointment that we didn't earn anything in Iraq."
By ZUZIA DANIELSKI | Associated Press Writer
12:36 PM EDT, June 30, 2008
WARSAW, Poland - Time to shop until you drop across the Atlantic, the U.S. embassy says. In an unusual appeal, the United States is enticing Poles to visit and spend money this summer in hopes of propping up its faltering economy. The campaign comes as the Polish currency hit a historic high -- reaching 2.1194 zloty to the dollar on Monday.
"When you visit the States, bring an extra suitcase so you can return to Poland with a suitcase full of new items," U.S. Ambassador to Poland, Victor Ashe, is quoted as saying on the embassy's Web site.
The invitation is a sea change in bilateral relations. For most of the 20th century, impoverished Poles traveled to the United States in search of any possible job. Now they are being seen as a source of increased revenue.
The idea was a Warsaw initiative, said embassy spokesman Chris Snipes. He was not sure whether similar promotions had been undertaken by other U.S. embassies around the world.
By VANESSA GERA
The Associated Press
While inviting Polish tourists, the embassy makes no mention of easing U.S. visa requirements for Poles. Warsaw, a staunch U.S. ally, has been demanding for years that the visa requirement be ended, along with the US$100 fee for the lengthy procedure.
The embassy did note that the average waiting time for a visa was down to two days.
"The zloty is particularly strong and it's a good time to travel to the States," Snipes said.
WARSAW, Poland -- Not so long ago, the U.S. enjoyed something akin to a mythical status in Poland. Ronald Reagan was a hero, the dollar was king and Washington was a trusted guardian against Russia.
But that starry-eyed idealism has eroded, and nowhere is that more apparent than in the tough stance Poland has taken in negotiating a missile defense deal with Washington.
The two allies announced Wednesday that they agreed tentatively to base American missile interceptors in Poland, part of a planned U.S. missile shield against Iran. But contentiousness that surfaced over nearly 18 months of negotiations belied the fact that the U.S. was in talks with one of its closest friends in Europe.
"Many problems in the bilateral relationship became apparent during the missile defense talks," said Maria Wagrowska, a security expert with the Warsaw-based Center for International Relations. "And they are not only political _ they are also psychological."
She and other analysts agree that if the U.S. had tried to get a deal before the Iraq war, it would have been much easier.
Today, Polish politicians feel burned by the Bush administration, largely because Warsaw's staunch military support for the U.S. war in Iraq failed to win substantial contracts for Polish companies in Iraq's reconstruction, as many here had expected.
"Poland took an idealistic approach when it decided to support the U.S. in Iraq," Wagrowska said. "Now there is a much more reasonable, commercial approach because of the disappointment that we didn't earn anything in Iraq."
Saturday, July 5, 2008
Harce na tarczy Ani "tak", ani "nie". Premier Donald Tusk nie zdobył się na to.
Harce na tarczy Ani "tak", ani "nie". Premier Donald Tusk nie zdobył się na to.

Nasz Dziennik, 2008-07-05
Ani "tak", ani "nie". Premier Donald Tusk nie zdobył się na to, aby jasno określić polskie stanowisko w sprawie ulokowania w naszym kraju amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Szef rządu podkreślał, że Polska oczekuje "realnych gwarancji bezpieczeństwa". A tych nie zapewnia tymczasowa, kilkumiesięczna obecność wyrzutni rakiet typu Patriot. Tymczasem - jak się dowiedzieliśmy - to rozwiązanie planowane było jedynie dla celów szkoleniowych. Amerykańska oferta przewidywała również zamontowanie na stałe wyrzutni, ale dopiero z chwilą umieszczenia w Polsce elementów tarczy. O tym premier już nie powiedział. Tym samym potwierdziły się nasze wczorajsze doniesienia, że rząd Donalda Tuska dążył do zerwania negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi.
Wczoraj pisaliśmy, że obecna ekipa rządząca, bez wcześniejszego uzgodnienia z Lechem Kaczyńskim, była gotowa doprowadzić do zerwania rozmów z Amerykanami. Piątkowa konferencja premiera Donalda Tuska potwierdziła, że negocjacje znalazły się w stanie krytycznym. Oświadczenie prezesa Rady Ministrów, że nie osiągnęliśmy satysfakcjonującego polską stronę rezultatu w kluczowej sprawie, jaką jest zwiększenie gwarancji bezpieczeństwa w języku dyplomacji, jak podkreślają specjaliści, oznacza zerwanie negocjacji. Wprawdzie premier próbował się asekurować. - Nie mówiłbym o zawieszeniu, a tym bardziej o zerwaniu rozmów - powiedział Tusk. Przedstawiciele administracji Busha są rozczarowani odrzuceniem przez szefa polskiego rządu propozycji, o którą sam wcześniej miał zabiegać. Rzecznik Departamentu Stanu Sean McCormack potwierdził, że strona amerykańska zapoznała się z oświadczeniem premiera Tuska. - Kontynuujemy negocjacje z Polską i nie planujemy publicznego komentowania ich szczegółów - stwierdził.
Donald Tusk, odnosząc się do oczekiwań Polski wobec sojusznika, podkreślił, że nie domagamy się "wielkich pieniędzy" za umieszczenie w naszym kraju tarczy. Zdaniem premiera, amerykańska oferta dotycząca wzmocnienia naszej obrony przeciwlotniczej i antyrakietowej była niewystarczająca, gdyż przewidywała czasowe zainstalowanie na terenie naszego kraju rakiet typu Patriot.
Tymczasem, jak się dowiedzieliśmy z dobrze poinformowanego źródła, rakiety tymczasowo miały być obecne w Polsce już w 2009 r. jedynie dla celów szkoleniowych. Pozostawałyby na terytorium naszego kraju przez jeden miesiąc każdego kwartału, aby wojsko było w stanie wykształcić kadrę zdolną do ich obsługi.
Rakiety typu Patriot miały zostać zainstalowane na stałe z chwilą powstania bazy, w której znajdowałaby się tarcza antyrakietowa, czyli w 2012 roku. Miały zostać bezpłatnie przekazane stronie polskiej.
Do zakończenia negocjacji z Amerykanami w sprawie tarczy ponownie wezwał wczoraj rząd szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Gosiewski. - Uważamy, że pan premier Donald Tusk powinien w tym zakresie konkluzywnie zakończyć negocjacje, tak byśmy mogli jeszcze w lipcu podpisać umowę. Do podpisania takiej umowy z Amerykanami gotowi są Czesi. Dobrze by było, aby w podobnym terminie umowę podpisała Polska - stwierdził Gosiewski. Podkreślał, że Prawo i Sprawiedliwość popiera działania prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który jest zwolennikiem instalacji tarczy antyrakietowej. - Gdyby nie doszło do sfinalizowania projektu tarczy antyrakietowej, mielibyśmy do czynienia ze swoistym chichotem historii, takim, że 19 lat po upadku komunizmu w Polsce dalej Rosja ma wpływ na to, co tak naprawdę dzieje się w sferze bezpieczeństwa w naszym kraju - powiedział Gosiewski, zauważając, że przeciw tarczy najgłośniej protestowali właśnie Rosjanie. Jak zaznaczył, PiS popiera instalację tarczy w Polsce, gdyż projekt wzmacnia nasze bezpieczeństwo, nasze relacje ze Stanami Zjednoczonymi i przyczyni się do pozyskania przez nasz kraj nowych technologii.
Sondażowa taktyka
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, powodem, dla którego premier Donald Tusk gotów był zaryzykować zerwanie rozmów ze Stanami Zjednoczonymi w kwestii uzgadnianych instalacji, była planowana przez prezesa Rady Ministrów kampania medialna wokół projektu amerykańskich instalacji, mająca zapewnić Platformie Obywatelskiej kolejne punkty w sondażach poparcia społecznego. Społeczeństwo miało zobaczyć, że rząd Tuska "twardo" negocjuje warunki. Premier dążył do tego, aby zbić na dyskusji wokół tarczy kapitał polityczny, okazało się jednak, że takie rozegranie polsko-amerykańskich rozmów nie będzie możliwe. Kancelaria premiera nie chciała ustosunkować się do tego zarzutu.
Niemalże przez cały dzień trwały gorączkowe narady najważniejszych polityków. Prezydent Lech Kaczyński, z uwagi na kwestie bezpieczeństwa narodowego, w trybie pilnym poprosił ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o spotkanie i podanie dokładnych informacji na temat stanu negocjacji w sprawie tarczy. W takim samym trybie został poproszony do Pałacu Prezydenckiego wiceminister spraw zagranicznych, główny negocjator strony polskiej w sprawie tarczy antyrakietowej Witold Waszczykowski. W piątek po południu Donald Tusk spotkał się z szefem MSZ Radosławem Sikorskim, szefem MON Bogdanem Klichem i Grzegorzem Schetyną z MSWiA. Rozmowy dotyczyły ustalenia wspólnego stanowiska rządu w sprawie tarczy. Radosław Sikorski spotkał się następnie z szefową Kancelarii Prezydenta Anną Fotygą, którą poinformował o przebiegu czwartkowej rozmowy z Dickiem Cheneyem.
Późnym popołudniem, już po zakończeniu konferencji premiera, w Kancelarii Prezydenta odbyła się kilkugodzinna narada głowy państwa z jego najbliższymi współpracownikami. Szczegóły ustaleń utrzymano w głębokiej tajemnicy.
Rządowy galimatias
Ciągłym pretensjom, oskarżeniom i niedopowiedzeniom w sprawie tarczy nie ma końca. To swoiste przedstawienie może przyprawić o zawrót głowy niejednego znawcę tematu. W związku z chłodnym przebiegiem rozmów premiera Donalda Tuska z ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Polsce Victorem Ashe'em można przypuszczać, że podobny ton towarzyszył wieczornej rozmowie telefonicznej szefa rządu z wiceprezydentem USA Dickiem Cheneyem. Szczegóły tej rozmowy nadal pozostają ścisłą tajemnicą. - Sprawa wyszła spoza normalnego trybu i stała się przedmiotem pewnych dyskusji politycznych w kraju - podsumował w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" wysokiej rangi rozmówca, który zastrzega sobie anonimowość.
Nikt z otoczenia rządowego nie chce zdradzić, czego dotyczyła rozmowa z Cheneyem i jaki miała przebieg. Panuje swoista zmowa milczenia. - Nawet prezydent nie został o jej przebiegu poinformowany - podkreślił prezydencki minister Michał Kamiński.
Fotyga działała zgodnie z wytycznymi prezydenta, a wbrew woli premiera
Szef MSWiA Grzegorz Schetyna stwierdził, że "dyskusja z Cheneyem nie przesądziła o decyzji Polski w sprawie instalacji amerykańskiej tarczy". Zapowiedział także, iż opozycja i media nie będą informowane o stanie negocjacji z USA. Dodał jedynie, że rząd jest coraz bliższy podjęcia ostatecznej decyzji.
Z kolei czerwcową wizytę szefowej Kancelarii Prezydenta Anny Fotygi w Waszyngtonie wicepremier Schetyna określił jako szkodliwą dla dalszych pertraktacji.
Szef MSZ Radosław Sikorski poinformował wczoraj o zakończeniu misji Witolda Waszczykowskiego. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy jest to próba odsunięcia podsekretarza stanu od dalszych negocjacji, ponieważ nie wiadomo, czy opuści on zespół negocjacyjny, czy też w nim pozostanie.
Artur Kowalski
Marta Ziarnik
Anna Wiejak

Nasz Dziennik, 2008-07-05
Ani "tak", ani "nie". Premier Donald Tusk nie zdobył się na to, aby jasno określić polskie stanowisko w sprawie ulokowania w naszym kraju amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Szef rządu podkreślał, że Polska oczekuje "realnych gwarancji bezpieczeństwa". A tych nie zapewnia tymczasowa, kilkumiesięczna obecność wyrzutni rakiet typu Patriot. Tymczasem - jak się dowiedzieliśmy - to rozwiązanie planowane było jedynie dla celów szkoleniowych. Amerykańska oferta przewidywała również zamontowanie na stałe wyrzutni, ale dopiero z chwilą umieszczenia w Polsce elementów tarczy. O tym premier już nie powiedział. Tym samym potwierdziły się nasze wczorajsze doniesienia, że rząd Donalda Tuska dążył do zerwania negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi.
Wczoraj pisaliśmy, że obecna ekipa rządząca, bez wcześniejszego uzgodnienia z Lechem Kaczyńskim, była gotowa doprowadzić do zerwania rozmów z Amerykanami. Piątkowa konferencja premiera Donalda Tuska potwierdziła, że negocjacje znalazły się w stanie krytycznym. Oświadczenie prezesa Rady Ministrów, że nie osiągnęliśmy satysfakcjonującego polską stronę rezultatu w kluczowej sprawie, jaką jest zwiększenie gwarancji bezpieczeństwa w języku dyplomacji, jak podkreślają specjaliści, oznacza zerwanie negocjacji. Wprawdzie premier próbował się asekurować. - Nie mówiłbym o zawieszeniu, a tym bardziej o zerwaniu rozmów - powiedział Tusk. Przedstawiciele administracji Busha są rozczarowani odrzuceniem przez szefa polskiego rządu propozycji, o którą sam wcześniej miał zabiegać. Rzecznik Departamentu Stanu Sean McCormack potwierdził, że strona amerykańska zapoznała się z oświadczeniem premiera Tuska. - Kontynuujemy negocjacje z Polską i nie planujemy publicznego komentowania ich szczegółów - stwierdził.
Donald Tusk, odnosząc się do oczekiwań Polski wobec sojusznika, podkreślił, że nie domagamy się "wielkich pieniędzy" za umieszczenie w naszym kraju tarczy. Zdaniem premiera, amerykańska oferta dotycząca wzmocnienia naszej obrony przeciwlotniczej i antyrakietowej była niewystarczająca, gdyż przewidywała czasowe zainstalowanie na terenie naszego kraju rakiet typu Patriot.
Tymczasem, jak się dowiedzieliśmy z dobrze poinformowanego źródła, rakiety tymczasowo miały być obecne w Polsce już w 2009 r. jedynie dla celów szkoleniowych. Pozostawałyby na terytorium naszego kraju przez jeden miesiąc każdego kwartału, aby wojsko było w stanie wykształcić kadrę zdolną do ich obsługi.
Rakiety typu Patriot miały zostać zainstalowane na stałe z chwilą powstania bazy, w której znajdowałaby się tarcza antyrakietowa, czyli w 2012 roku. Miały zostać bezpłatnie przekazane stronie polskiej.
Do zakończenia negocjacji z Amerykanami w sprawie tarczy ponownie wezwał wczoraj rząd szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Gosiewski. - Uważamy, że pan premier Donald Tusk powinien w tym zakresie konkluzywnie zakończyć negocjacje, tak byśmy mogli jeszcze w lipcu podpisać umowę. Do podpisania takiej umowy z Amerykanami gotowi są Czesi. Dobrze by było, aby w podobnym terminie umowę podpisała Polska - stwierdził Gosiewski. Podkreślał, że Prawo i Sprawiedliwość popiera działania prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który jest zwolennikiem instalacji tarczy antyrakietowej. - Gdyby nie doszło do sfinalizowania projektu tarczy antyrakietowej, mielibyśmy do czynienia ze swoistym chichotem historii, takim, że 19 lat po upadku komunizmu w Polsce dalej Rosja ma wpływ na to, co tak naprawdę dzieje się w sferze bezpieczeństwa w naszym kraju - powiedział Gosiewski, zauważając, że przeciw tarczy najgłośniej protestowali właśnie Rosjanie. Jak zaznaczył, PiS popiera instalację tarczy w Polsce, gdyż projekt wzmacnia nasze bezpieczeństwo, nasze relacje ze Stanami Zjednoczonymi i przyczyni się do pozyskania przez nasz kraj nowych technologii.
Sondażowa taktyka
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, powodem, dla którego premier Donald Tusk gotów był zaryzykować zerwanie rozmów ze Stanami Zjednoczonymi w kwestii uzgadnianych instalacji, była planowana przez prezesa Rady Ministrów kampania medialna wokół projektu amerykańskich instalacji, mająca zapewnić Platformie Obywatelskiej kolejne punkty w sondażach poparcia społecznego. Społeczeństwo miało zobaczyć, że rząd Tuska "twardo" negocjuje warunki. Premier dążył do tego, aby zbić na dyskusji wokół tarczy kapitał polityczny, okazało się jednak, że takie rozegranie polsko-amerykańskich rozmów nie będzie możliwe. Kancelaria premiera nie chciała ustosunkować się do tego zarzutu.
Niemalże przez cały dzień trwały gorączkowe narady najważniejszych polityków. Prezydent Lech Kaczyński, z uwagi na kwestie bezpieczeństwa narodowego, w trybie pilnym poprosił ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o spotkanie i podanie dokładnych informacji na temat stanu negocjacji w sprawie tarczy. W takim samym trybie został poproszony do Pałacu Prezydenckiego wiceminister spraw zagranicznych, główny negocjator strony polskiej w sprawie tarczy antyrakietowej Witold Waszczykowski. W piątek po południu Donald Tusk spotkał się z szefem MSZ Radosławem Sikorskim, szefem MON Bogdanem Klichem i Grzegorzem Schetyną z MSWiA. Rozmowy dotyczyły ustalenia wspólnego stanowiska rządu w sprawie tarczy. Radosław Sikorski spotkał się następnie z szefową Kancelarii Prezydenta Anną Fotygą, którą poinformował o przebiegu czwartkowej rozmowy z Dickiem Cheneyem.
Późnym popołudniem, już po zakończeniu konferencji premiera, w Kancelarii Prezydenta odbyła się kilkugodzinna narada głowy państwa z jego najbliższymi współpracownikami. Szczegóły ustaleń utrzymano w głębokiej tajemnicy.
Rządowy galimatias
Ciągłym pretensjom, oskarżeniom i niedopowiedzeniom w sprawie tarczy nie ma końca. To swoiste przedstawienie może przyprawić o zawrót głowy niejednego znawcę tematu. W związku z chłodnym przebiegiem rozmów premiera Donalda Tuska z ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Polsce Victorem Ashe'em można przypuszczać, że podobny ton towarzyszył wieczornej rozmowie telefonicznej szefa rządu z wiceprezydentem USA Dickiem Cheneyem. Szczegóły tej rozmowy nadal pozostają ścisłą tajemnicą. - Sprawa wyszła spoza normalnego trybu i stała się przedmiotem pewnych dyskusji politycznych w kraju - podsumował w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" wysokiej rangi rozmówca, który zastrzega sobie anonimowość.
Nikt z otoczenia rządowego nie chce zdradzić, czego dotyczyła rozmowa z Cheneyem i jaki miała przebieg. Panuje swoista zmowa milczenia. - Nawet prezydent nie został o jej przebiegu poinformowany - podkreślił prezydencki minister Michał Kamiński.
Fotyga działała zgodnie z wytycznymi prezydenta, a wbrew woli premiera
Szef MSWiA Grzegorz Schetyna stwierdził, że "dyskusja z Cheneyem nie przesądziła o decyzji Polski w sprawie instalacji amerykańskiej tarczy". Zapowiedział także, iż opozycja i media nie będą informowane o stanie negocjacji z USA. Dodał jedynie, że rząd jest coraz bliższy podjęcia ostatecznej decyzji.
Z kolei czerwcową wizytę szefowej Kancelarii Prezydenta Anny Fotygi w Waszyngtonie wicepremier Schetyna określił jako szkodliwą dla dalszych pertraktacji.
Szef MSZ Radosław Sikorski poinformował wczoraj o zakończeniu misji Witolda Waszczykowskiego. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy jest to próba odsunięcia podsekretarza stanu od dalszych negocjacji, ponieważ nie wiadomo, czy opuści on zespół negocjacyjny, czy też w nim pozostanie.
Artur Kowalski
Marta Ziarnik
Anna Wiejak
Friday, July 4, 2008
Inauguracyjne posiedzenie Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu VII kadencji
Inauguracyjne posiedzenie Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu VII kadencji

Wladyslaw Zachariasiewicz will represent all American Polonia is the prestigious Polonia Council that advises the Speaker of the Polish Senate. In Poland, the Senate has a special role in looking after Polonia throughout the world.
23 czerwca 2008 r. rozpoczęło się dwudniowe inauguracyjne posiedzenie Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu VII kadencji. Tematem posiedzenia Rady jest:
"Kraj a Polonia i Polacy w świecie - wyzwania XXI w."
Marszałek Bogdan Borusewicz wręczył akty nominacji członkom Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu VII Kadencji. Otrzymali je:
Andrzej Alwast - Prezes Rady Naczelnej Polonii Australijskiej i Nowozelandzkiej,
Kazimierz Anhalt - Koordynator ds. Rozwoju Federacji Organizacji Polskich w Irlandii,
Anżelika Borys - Prezes Związku Polaków na Białorusi,
Emilia Chmielowa - Prezes Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie,
Andre Hamerski - Prezes Centralnej Reprezentacji Wspólnoty Brazylijsko-Polskiej BRASPOL,
Józef Kwiatkowski - Prezes Stowarzyszenia Nauczycieli Polskich na Litwie "Macierz Szkolna",
Władysław Lizoń - Prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej,
Jan Mokrzycki - Prezes Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii,
Tadeusz A. Pilat - Prezydent Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych,
Aleksander Sielicki - Zastępca Kierownika Centrum Kultur Kubania w Krasnodarze,
Władysław Zachariasiewicz - Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.
W pracach Rady uczestniczyć będzie również Helena Miziniak - Szef Zespołu Doradców do spraw Migracji Ekonomicznej Obywateli Polskich do Państw Członkowskich Unii Europejskiej (gość honorowy).
Otwierając posiedzenie marszałek Senatu Bogdan Borusewicz stwierdził, że, powołanie Rady jest wyrazem troski o jak najlepszą kondycję spraw polskich i Polaków w świecie. Zwrócił również uwagę na konieczność koordynacji działań wszystkich instytucji państwowych, które zajmują się sprawami Polonii i Polaków zagranicą. Marszałek wyraził życzenie, aby wobec ogromnej różnorodności polonijnych organizacji Rada Konsultacyjna była reprezentacją Polonii całego świata.
Minister Radosław Sikorski powiedział, że sprawy Polonii są jednym z priorytetów MSZ, a rząd traktuje sprawy polonijne niezwykle poważnie. Minister zadeklarował również gotowość współpracy MSZ z Senatem w sprawach polonijnych.
Minister Katarzyna Hall przedstawiła plany resortu edukacji związane z opracowaniem i wdrożeniem programu nauczania języka polskiego, zwłaszcza dzieci, których rodzice czasowo przebywają poza krajem.
W drugiej części posiedzenia podjęto obrady w trzech grupach roboczych:
I. Zespół ds. Polaków na Wschodzie
Zespół którego pracom przewodniczył senator Łukasz Abgarowicz szczególna uwagę poświęcił trzem problemom: Karcie Polaka, przestrzeganiu praw mniejszości polskiej oraz problemom nauczania języka polskiego.
W trakcie obrad uczestnicy przedstawili następujące wnioski:
1. Karta Polaka.
Karta Polaka na Ukrainie i Białorusi jest praktycznie niedostępna dla większości uprawnionych ze względu na niewydolny system jej przyznawania. Należy bezwzględnie i w jak w jak najszybszym tempie dokonać zmian organizacyjnych, które skrócą kolejki oczekujących z wielu lat do 2 - 3 miesięcy.
Informacja o Karcie Polaka wśród uprawnionych niezrzeszonych w organizacjach Polaków jest niewystarczająca, szczególnie na Białorusi. Należy wspólnie z organizacjami polskimi na Ukrainie i Białorusi opracować metody szerszego upowszechnienia wiedzy o Karcie.
Ustawowe kryteria przyznawania Karty są zbyt sztywne, co utrudnia lub wręcz uniemożliwia otrzymanie karty wielu uprawnionym. Należy je uelastycznić.
Przed nowelizacją ustawy o Karcie Polaka należy, z inicjatywy Senatu RP, zorganizować konferencję z udziałem przedstawicieli rządu RP, organizacji polonijnych, organizacji pozarządowych oraz naukowców z dziedziny gospodarki, socjologii i demografii dla zdefiniowania oczekiwań i przewidywanych skutków wdrożenia Karty.
2. Przestrzeganie praw mniejszości polskiej.
Na Białorusi i Litwie prawa mniejszości polskiej są z premedytacją łamane przez władze centralne tych państw. Należy wzmóc nacisk władz Polskich na rządy Białorusi i Litwy z oczekiwaniem właściwego wywiązywania się tych ostatnich z umów międzynarodowych i bilateralnych dotyczących traktowana mniejszości narodowych. Jak się wydaje, szczególnie na Litwie może to przynieść szybkie pozytywne rezultaty.
Na Ukrainie środowiska polskie nie mogą korzystać z pełni swoich praw ze względu na częstą niechęć władz lokalnych. Wydaje się, że poprawić sytuację może przełamywanie tej niechęci przez nawiązywanie szerszej, pozarządowej współpracy z Ukraińcami z włączaniem w nią organizacji polskich z Ukrainy. Senat RP winien zainicjować szeroką akcję nawiązywania stosunków partnerskich pomiędzy miastami, szkołami, uczelniami itp. polskimi i ukraińskimi.
3. Problem nauczania języka polskiego.
Państwo polskie winno zabiegać o tworzenie szkół polskich w miejscach zwartego zamieszkania Polaków w ramach systemów edukacyjnych poszczególnych państw.
Szkoły polskie winny otrzymywać pomoc metodologiczną, kadrową i każdą niezbędną tak, aby być konkurencyjnymi na rynku edukacyjnym.
W środowiskach polskich mieszkających w rozproszeniu niezbędne jest wzmocnienie szkółek sobotnio-niedzielnych, a także stworzenie i wdrożenie systemu nauki języka polskiego przez Internet. Postuluje się też wprowadzenie kursu języka polskiego do programu TV Polonia.
4. Promocja kultury polskiej i ochrona polskiego dziedzictwa kulturowego poza granicami.
Obserwuje się zbyt słabą, w stosunku do np. rosyjskojęzycznej, ekspansję kultury polskiej zwłaszcza w formach atrakcyjnych dla młodzieży. Należy sponsorować wyjazdy na koncerty czołowych polskich zespołów, zwiększyć podaż ich płyt na rynkach lokalnych a także wzbogacić program TV Polonia o programy muzyczne i rozrywkowe.
Niewystarczająca jest dbałość o polskie dziedzictwo kulturowe i miejsca pamięci narodowej na Ukrainie i Białorusi. Poza wysiłkami władz państwa polskiego, które należy wzmocnić, wydaje się celowe wsparcie działań pozarządowych zmierzających do porządkowania i utrzymania w należytym stanie cmentarzy polskich. Należy w nie włączyć środowiska polskie na Wschodzie, a także młodzież, która w ramach obozów wakacyjnych, organizowanych np. na Ukrainie, może wykonywać prace porządkowe.
II. Zespół ds. Polonii Europejskiej
Podczas obrad Zespołu, któremu przewodniczył senator Andrzej Person zwrócono uwagę na niewystarczające działania władz polskich w odniesieniu do nowej emigracji. W ocenie zespołu istnieje potrzeba monitorowania tego zjawiska także w mniejszych środowiskach, w takich krajach, jak: Norwegia, Włochy, Austria, Holandia, czy Hiszpania.
Obradujący w Zespole przedstawiciele członkowie Rady przedstawili następujące wnioski:
Działania władz polskich w zakresie nowej emigracji nie są w pełni wystarczające - podstawową potrzebą jest monitorowanie dynamiki tego zjawiska, tak, by uzyskać jego całościowy obraz. Skalę zjawiska należy dostrzegać również w mniejszych środowiskach. Listę monitorowanych państw należy uzupełnić także o takie kraje jak Norwegia, Niemcy, Włochy, Szwecja, Austria, Holandia, Francja, Hiszpania.
Podstawową potrzebą dla nowej emigracji jest uzyskanie przed wyjazdem informacji, na temat zasad życia obowiązujących w kraju docelowym. Przykładem może być stworzony przez Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii poradnik "Żyć i pracować w Wielkiej Brytanii".
Apelujemy o utrzymanie ilości etatów konsularnych oraz liczby lokali przeznaczonych na konsulaty w krajach, gdzie zwiększyła się liczba Polonii.
Edukacja dzieci i młodzieży polonijnej w systemie edukacyjnym kraju osiedlenia wymaga rozszerzenia o przedmioty ojczyste, tak by możliwa była ciągłość edukacji po powrocie do Polski.
Należy dostosować program edukacji polonijnej uzupełniającej do polskiej podstawy programowej.
Apelujemy o niezamykanie instytutów kultury polskiej na terenie Europy. Jednocześnie zachęcamy władze polskie do korzystanie z doświadczeń organizacji polonijnych w zakresie promocji kultury polskiej za granicą. Uważamy, że model menadżerski promocji polskiej kultury za granicą jest bardzo dobry, należy jednak pozostawić polskie instytuty jako obiekty, które można w tym modelu wykorzystać.
Postulujemy partnerskie traktowanie organizacji polonijnych w rozstrzyganiu ważnych dla Polonii kwestii (ustawy o Karcie Polaka, o Obywatelstwie) oraz rozważenie stworzenia grup roboczych z udziałem działaczy organizacji polonijnych przy konsulatach lub przy Wydziałach Konsularnych Ambasady RP.
Zwracamy uwagę na potrzebę integracji młodzieży polonijnej z młodzieżą polską.
Postulujemy zwiększenie udziału tematyki polonijnej w polskich mediach publicznych.
Konieczne jest ustalenie statusu nauczyciela polonijnego.
Oczekujemy deklaracji rządu polskiego i jasnego stanowiska wobec zakupu lub przyszłego finansowania nieruchomości Fowley Court w Wielkiej Brytanii.
Władze Rzeczypospolitej Polskiej powinny rozpocząć działania w ramach UE i Rady Europy o ujednolicenie standardów w poszczególnych przedmiotach nauczanych w szkołach powszechnych i gimnazjach. Taka standaryzacja w dzisiejszym świecie mobilności siły roboczej jest konieczną by uchronić dzieci i młodzież od tracenia lat edukacji.
III. Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach obradował pod przewodnictwem senatora Sławomira Kowalskiego.
W toku obrad Zespół wypracował następujące wnioski:
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach wnioskuje o utworzenie Polonijnych Zespołów Konsultacyjnych przy Ambasadach RP, które miałyby na celu zintensyfikowanie współpracy z organizacjami polonijnymi za granicą/które byłyby platformą współpracy z organizacjami polonijnymi za granicą.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach dostrzega potrzebę podmiotowego rozszerzenia Ustawy o Karcie Polaka o pozostałe kraje świata, co pomogłoby mieszkającej tam społeczności polskiej zachować związki z narodowym dziedzictwem kulturalnym.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach wnioskuje o utworzenie nagrody Senatu Rzeczypospolitej Polskiej dla nauczycieli polonijnych, którzy uczą za granicą w systemie tzw. szkół sobotnich.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach uważa za potrzebne utworzenie ponadregionalnej Szkoły Liderów Polonijnych, otwartej dla przedstawicieli wszystkich środowisk polonijnych.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach apeluje, by władze polskie dołożyły starań w zakresie zapewnienia nauczycielom polonijnym uczącym za granicą możliwości awansu zawodowego.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach wnioskuje o utworzenie wspólnego i spójnego planu promocji pozytywnego wizerunku Polski i Polaka w świecie.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach uważa, że w interesie polskiejdiaspory i państwa polskiego konieczna jest partnerska współpraca miast i regionów.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach jest zdania, że przy okazji Zjazdów Polonii i Polaków z Zagranicy należy ograniczyć liczbę wniosków do dwóch lub trzech, a co więcej powinny one dotyczyć problemów ponadregionalnych/o szerokim zasięgu geograficznym.
W drugim dniu obrad, podsumowując zgłaszane przez Zespoły wnioski, marszałek Bogdan Borusewicz podkreślił, że formuła zespołowej pracy Rady przyniosła duże efekty. Wysoko też ocenił zaangażowanie w prace Rady przedstawicieli ministerstw i organizacji pozarządowych. Marszałek z aprobatą przyjął nakreślone przez Radę kierunki działań, zwłaszcza postulaty dotyczące propagowania nauczania języka polskiego Podczas plenarnego posiedzenia Rady, któremu przewodniczyła wicemarszałek Krystyna Bochenek przyjęto następujące wnioski końcowe:
Sprawą dla nas podstawową jest dalsze utrzymanie zarówno opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią jak i dotychczasowego modelu finansowania naszej działalności. Rozumiemy, że wolą polskich władz częścią środków dla Polonii dysponuje MSZ i MEN a w praktyce wiele organizacji korzysta z tych funduszy. Pragniemy jednak podkreślić, że jest dla nas ważne aby finansowanie poprzez organizacje pozarządowe pozostało podstawową drogą wspierania naszej działalności.
Pragniemy podkreślić nasze niezachwiane poparcie dla Związku Polaków na Białorusi kierowanego przez Andżelikę Borys. Pragniemy podziękować władzom polskim za udzielone Związkowi dotychczasowe poparcie i prosimy o dalsze konsekwentne stanowisko i działania w tej sprawie.
Rozumiemy trudności związane z egzekwowaniem umów międzynarodowych wobec najbliższych sąsiadów. Znamy też dotychczasowe działania władz polskich. Pragniemy jednak przypomnieć i prosić o jak najrychlejsze i zdecydowane działania w dwóch sprawach szczególnej wagi:
pisowni nazwisk polskich na Litwie, jak również używanie języka polskiego (ojczystego) w miejscach zwartego zamieszkania ludności, która to sprawa pozostaje w jaskrawej sprzeczności z obowiązującymi w Europie standardami.
realizacji Traktatu Polsko-Niemieckiego ze szczególnym uwzględnieniem finansowania organizacji polonijnych i edukacji polonijnej. Trudności związane z edukacją w Niemczech podkreślane są na wszystkich konferencjach i sympozjach oświatowych.
Poprzedni rząd rozbudził duże nadzieje rozpoczynając prace nad szerokim programem wspierania edukacji polonijnej. Pragniemy jedynie przypomnieć tę sprawę prosząc o kontynuację działań w tym zakresie.
Młodzież jest przyszłością zarówno Polski, jak i Polonii. Ważne są dalsze działania wszystkich zainteresowanych stron na rzecz zwiększenia integracji młodzieży polskiej i polonijnej. Konieczna jest zmiana polityki wobec młodzieży zarówno Polonii jak i władz polskich. Zadania skierowane do młodzieży i dla młodzieży winny być naszym zdaniem priorytetowo traktowane, przez wszystkie podmioty wspierające działalność polonijną.
Jest nas w świecie miliony. Niejednokrotnie pokazaliśmy, jak wiele możemy dla Polski zrobić. Możemy i chcemy Polsce dalej pomagać. Zawracamy się z kolejnym apelem o partnerskie traktowanie, o korzystanie z naszej wiedzy i możliwości. Skoordynowane działania polskich placówek dyplomatycznych i organizacji polonijnych z pewnością będą korzystne dla Polski.
Wyrażamy nasze poparcie i wdzięczność za uchwalenie przez Sejm Ustawy o Karcie Polaka. Dla naszych Rodaków zza wschodniej granicy Schengen była to sprawa wielkiej wagi. Ważna jest dalsza nowelizacja tej ustawy obejmująca bezpaństwowców, kraje bałkańskie i pozostałe środowiska polonijne na świecie. Równie ważne jest zapewnienie powszechnego dostępu do Kart Polaka w szczególności na Ukrainie i Białorusi. Podstawowa część ustawy potwierdzająca honor przynależności do narodu polskiego winna naszym zdaniem jednakowo traktować wszystkich Polaków poza granicami kraju.
Zbliża się 20-lecie zmiany ustrojowej w Polsce. Uważamy, ze nadszedł najwyższy czas na uchwalenie nowej i nowoczesnej Ustawy o Obywatelstwie. Najwyższy też czas, aby przestały obowiązywać przepisy z "głębokiego" PRL-u. Są tu dwie grupy osób w imieniu których prosimy o właściwe ujęcie w projekcie ustawy: Pierwsza, to osoby, którym władze PRL-u odebrały obywatelstwo w sposób bezprawny. Uważamy, że ze względu na godność osób tak poniżonych i pokrzywdzonych inicjatywa winna należeć do władz polskich. Druga grupa, to osoby, które zmuszone były do zrzeczenia się obywatelstwa ze względu na przepisy państw zamieszkania.
Pragniemy podkreślić wagę konsultowania ustaw z zainteresowanymi, co jest na co dzień praktykowane w demokracjach zachodnich. Prosimy o konsultowanie ustaw i raportów nas dotyczących przynajmniej z ważniejszymi organizacjami polonijnymi.
Wnioskujemy o utworzenie wspólnego i spójnego planu promocji pozytywnego wizerunku Polski i Polaka w świecie.
http://www.polonia-polska.pl/index.php?id=ak80623

Wladyslaw Zachariasiewicz will represent all American Polonia is the prestigious Polonia Council that advises the Speaker of the Polish Senate. In Poland, the Senate has a special role in looking after Polonia throughout the world.
23 czerwca 2008 r. rozpoczęło się dwudniowe inauguracyjne posiedzenie Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu VII kadencji. Tematem posiedzenia Rady jest:
"Kraj a Polonia i Polacy w świecie - wyzwania XXI w."
Marszałek Bogdan Borusewicz wręczył akty nominacji członkom Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu VII Kadencji. Otrzymali je:
Andrzej Alwast - Prezes Rady Naczelnej Polonii Australijskiej i Nowozelandzkiej,
Kazimierz Anhalt - Koordynator ds. Rozwoju Federacji Organizacji Polskich w Irlandii,
Anżelika Borys - Prezes Związku Polaków na Białorusi,
Emilia Chmielowa - Prezes Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie,
Andre Hamerski - Prezes Centralnej Reprezentacji Wspólnoty Brazylijsko-Polskiej BRASPOL,
Józef Kwiatkowski - Prezes Stowarzyszenia Nauczycieli Polskich na Litwie "Macierz Szkolna",
Władysław Lizoń - Prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej,
Jan Mokrzycki - Prezes Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii,
Tadeusz A. Pilat - Prezydent Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych,
Aleksander Sielicki - Zastępca Kierownika Centrum Kultur Kubania w Krasnodarze,
Władysław Zachariasiewicz - Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.
W pracach Rady uczestniczyć będzie również Helena Miziniak - Szef Zespołu Doradców do spraw Migracji Ekonomicznej Obywateli Polskich do Państw Członkowskich Unii Europejskiej (gość honorowy).
Otwierając posiedzenie marszałek Senatu Bogdan Borusewicz stwierdził, że, powołanie Rady jest wyrazem troski o jak najlepszą kondycję spraw polskich i Polaków w świecie. Zwrócił również uwagę na konieczność koordynacji działań wszystkich instytucji państwowych, które zajmują się sprawami Polonii i Polaków zagranicą. Marszałek wyraził życzenie, aby wobec ogromnej różnorodności polonijnych organizacji Rada Konsultacyjna była reprezentacją Polonii całego świata.
Minister Radosław Sikorski powiedział, że sprawy Polonii są jednym z priorytetów MSZ, a rząd traktuje sprawy polonijne niezwykle poważnie. Minister zadeklarował również gotowość współpracy MSZ z Senatem w sprawach polonijnych.
Minister Katarzyna Hall przedstawiła plany resortu edukacji związane z opracowaniem i wdrożeniem programu nauczania języka polskiego, zwłaszcza dzieci, których rodzice czasowo przebywają poza krajem.
W drugiej części posiedzenia podjęto obrady w trzech grupach roboczych:
I. Zespół ds. Polaków na Wschodzie
Zespół którego pracom przewodniczył senator Łukasz Abgarowicz szczególna uwagę poświęcił trzem problemom: Karcie Polaka, przestrzeganiu praw mniejszości polskiej oraz problemom nauczania języka polskiego.
W trakcie obrad uczestnicy przedstawili następujące wnioski:
1. Karta Polaka.
Karta Polaka na Ukrainie i Białorusi jest praktycznie niedostępna dla większości uprawnionych ze względu na niewydolny system jej przyznawania. Należy bezwzględnie i w jak w jak najszybszym tempie dokonać zmian organizacyjnych, które skrócą kolejki oczekujących z wielu lat do 2 - 3 miesięcy.
Informacja o Karcie Polaka wśród uprawnionych niezrzeszonych w organizacjach Polaków jest niewystarczająca, szczególnie na Białorusi. Należy wspólnie z organizacjami polskimi na Ukrainie i Białorusi opracować metody szerszego upowszechnienia wiedzy o Karcie.
Ustawowe kryteria przyznawania Karty są zbyt sztywne, co utrudnia lub wręcz uniemożliwia otrzymanie karty wielu uprawnionym. Należy je uelastycznić.
Przed nowelizacją ustawy o Karcie Polaka należy, z inicjatywy Senatu RP, zorganizować konferencję z udziałem przedstawicieli rządu RP, organizacji polonijnych, organizacji pozarządowych oraz naukowców z dziedziny gospodarki, socjologii i demografii dla zdefiniowania oczekiwań i przewidywanych skutków wdrożenia Karty.
2. Przestrzeganie praw mniejszości polskiej.
Na Białorusi i Litwie prawa mniejszości polskiej są z premedytacją łamane przez władze centralne tych państw. Należy wzmóc nacisk władz Polskich na rządy Białorusi i Litwy z oczekiwaniem właściwego wywiązywania się tych ostatnich z umów międzynarodowych i bilateralnych dotyczących traktowana mniejszości narodowych. Jak się wydaje, szczególnie na Litwie może to przynieść szybkie pozytywne rezultaty.
Na Ukrainie środowiska polskie nie mogą korzystać z pełni swoich praw ze względu na częstą niechęć władz lokalnych. Wydaje się, że poprawić sytuację może przełamywanie tej niechęci przez nawiązywanie szerszej, pozarządowej współpracy z Ukraińcami z włączaniem w nią organizacji polskich z Ukrainy. Senat RP winien zainicjować szeroką akcję nawiązywania stosunków partnerskich pomiędzy miastami, szkołami, uczelniami itp. polskimi i ukraińskimi.
3. Problem nauczania języka polskiego.
Państwo polskie winno zabiegać o tworzenie szkół polskich w miejscach zwartego zamieszkania Polaków w ramach systemów edukacyjnych poszczególnych państw.
Szkoły polskie winny otrzymywać pomoc metodologiczną, kadrową i każdą niezbędną tak, aby być konkurencyjnymi na rynku edukacyjnym.
W środowiskach polskich mieszkających w rozproszeniu niezbędne jest wzmocnienie szkółek sobotnio-niedzielnych, a także stworzenie i wdrożenie systemu nauki języka polskiego przez Internet. Postuluje się też wprowadzenie kursu języka polskiego do programu TV Polonia.
4. Promocja kultury polskiej i ochrona polskiego dziedzictwa kulturowego poza granicami.
Obserwuje się zbyt słabą, w stosunku do np. rosyjskojęzycznej, ekspansję kultury polskiej zwłaszcza w formach atrakcyjnych dla młodzieży. Należy sponsorować wyjazdy na koncerty czołowych polskich zespołów, zwiększyć podaż ich płyt na rynkach lokalnych a także wzbogacić program TV Polonia o programy muzyczne i rozrywkowe.
Niewystarczająca jest dbałość o polskie dziedzictwo kulturowe i miejsca pamięci narodowej na Ukrainie i Białorusi. Poza wysiłkami władz państwa polskiego, które należy wzmocnić, wydaje się celowe wsparcie działań pozarządowych zmierzających do porządkowania i utrzymania w należytym stanie cmentarzy polskich. Należy w nie włączyć środowiska polskie na Wschodzie, a także młodzież, która w ramach obozów wakacyjnych, organizowanych np. na Ukrainie, może wykonywać prace porządkowe.
II. Zespół ds. Polonii Europejskiej
Podczas obrad Zespołu, któremu przewodniczył senator Andrzej Person zwrócono uwagę na niewystarczające działania władz polskich w odniesieniu do nowej emigracji. W ocenie zespołu istnieje potrzeba monitorowania tego zjawiska także w mniejszych środowiskach, w takich krajach, jak: Norwegia, Włochy, Austria, Holandia, czy Hiszpania.
Obradujący w Zespole przedstawiciele członkowie Rady przedstawili następujące wnioski:
Działania władz polskich w zakresie nowej emigracji nie są w pełni wystarczające - podstawową potrzebą jest monitorowanie dynamiki tego zjawiska, tak, by uzyskać jego całościowy obraz. Skalę zjawiska należy dostrzegać również w mniejszych środowiskach. Listę monitorowanych państw należy uzupełnić także o takie kraje jak Norwegia, Niemcy, Włochy, Szwecja, Austria, Holandia, Francja, Hiszpania.
Podstawową potrzebą dla nowej emigracji jest uzyskanie przed wyjazdem informacji, na temat zasad życia obowiązujących w kraju docelowym. Przykładem może być stworzony przez Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii poradnik "Żyć i pracować w Wielkiej Brytanii".
Apelujemy o utrzymanie ilości etatów konsularnych oraz liczby lokali przeznaczonych na konsulaty w krajach, gdzie zwiększyła się liczba Polonii.
Edukacja dzieci i młodzieży polonijnej w systemie edukacyjnym kraju osiedlenia wymaga rozszerzenia o przedmioty ojczyste, tak by możliwa była ciągłość edukacji po powrocie do Polski.
Należy dostosować program edukacji polonijnej uzupełniającej do polskiej podstawy programowej.
Apelujemy o niezamykanie instytutów kultury polskiej na terenie Europy. Jednocześnie zachęcamy władze polskie do korzystanie z doświadczeń organizacji polonijnych w zakresie promocji kultury polskiej za granicą. Uważamy, że model menadżerski promocji polskiej kultury za granicą jest bardzo dobry, należy jednak pozostawić polskie instytuty jako obiekty, które można w tym modelu wykorzystać.
Postulujemy partnerskie traktowanie organizacji polonijnych w rozstrzyganiu ważnych dla Polonii kwestii (ustawy o Karcie Polaka, o Obywatelstwie) oraz rozważenie stworzenia grup roboczych z udziałem działaczy organizacji polonijnych przy konsulatach lub przy Wydziałach Konsularnych Ambasady RP.
Zwracamy uwagę na potrzebę integracji młodzieży polonijnej z młodzieżą polską.
Postulujemy zwiększenie udziału tematyki polonijnej w polskich mediach publicznych.
Konieczne jest ustalenie statusu nauczyciela polonijnego.
Oczekujemy deklaracji rządu polskiego i jasnego stanowiska wobec zakupu lub przyszłego finansowania nieruchomości Fowley Court w Wielkiej Brytanii.
Władze Rzeczypospolitej Polskiej powinny rozpocząć działania w ramach UE i Rady Europy o ujednolicenie standardów w poszczególnych przedmiotach nauczanych w szkołach powszechnych i gimnazjach. Taka standaryzacja w dzisiejszym świecie mobilności siły roboczej jest konieczną by uchronić dzieci i młodzież od tracenia lat edukacji.
III. Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach obradował pod przewodnictwem senatora Sławomira Kowalskiego.
W toku obrad Zespół wypracował następujące wnioski:
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach wnioskuje o utworzenie Polonijnych Zespołów Konsultacyjnych przy Ambasadach RP, które miałyby na celu zintensyfikowanie współpracy z organizacjami polonijnymi za granicą/które byłyby platformą współpracy z organizacjami polonijnymi za granicą.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach dostrzega potrzebę podmiotowego rozszerzenia Ustawy o Karcie Polaka o pozostałe kraje świata, co pomogłoby mieszkającej tam społeczności polskiej zachować związki z narodowym dziedzictwem kulturalnym.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach wnioskuje o utworzenie nagrody Senatu Rzeczypospolitej Polskiej dla nauczycieli polonijnych, którzy uczą za granicą w systemie tzw. szkół sobotnich.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach uważa za potrzebne utworzenie ponadregionalnej Szkoły Liderów Polonijnych, otwartej dla przedstawicieli wszystkich środowisk polonijnych.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach apeluje, by władze polskie dołożyły starań w zakresie zapewnienia nauczycielom polonijnym uczącym za granicą możliwości awansu zawodowego.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach wnioskuje o utworzenie wspólnego i spójnego planu promocji pozytywnego wizerunku Polski i Polaka w świecie.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach uważa, że w interesie polskiejdiaspory i państwa polskiego konieczna jest partnerska współpraca miast i regionów.
Zespół ds. Polonii i Polaków na pozostałych kontynentach jest zdania, że przy okazji Zjazdów Polonii i Polaków z Zagranicy należy ograniczyć liczbę wniosków do dwóch lub trzech, a co więcej powinny one dotyczyć problemów ponadregionalnych/o szerokim zasięgu geograficznym.
W drugim dniu obrad, podsumowując zgłaszane przez Zespoły wnioski, marszałek Bogdan Borusewicz podkreślił, że formuła zespołowej pracy Rady przyniosła duże efekty. Wysoko też ocenił zaangażowanie w prace Rady przedstawicieli ministerstw i organizacji pozarządowych. Marszałek z aprobatą przyjął nakreślone przez Radę kierunki działań, zwłaszcza postulaty dotyczące propagowania nauczania języka polskiego Podczas plenarnego posiedzenia Rady, któremu przewodniczyła wicemarszałek Krystyna Bochenek przyjęto następujące wnioski końcowe:
Sprawą dla nas podstawową jest dalsze utrzymanie zarówno opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią jak i dotychczasowego modelu finansowania naszej działalności. Rozumiemy, że wolą polskich władz częścią środków dla Polonii dysponuje MSZ i MEN a w praktyce wiele organizacji korzysta z tych funduszy. Pragniemy jednak podkreślić, że jest dla nas ważne aby finansowanie poprzez organizacje pozarządowe pozostało podstawową drogą wspierania naszej działalności.
Pragniemy podkreślić nasze niezachwiane poparcie dla Związku Polaków na Białorusi kierowanego przez Andżelikę Borys. Pragniemy podziękować władzom polskim za udzielone Związkowi dotychczasowe poparcie i prosimy o dalsze konsekwentne stanowisko i działania w tej sprawie.
Rozumiemy trudności związane z egzekwowaniem umów międzynarodowych wobec najbliższych sąsiadów. Znamy też dotychczasowe działania władz polskich. Pragniemy jednak przypomnieć i prosić o jak najrychlejsze i zdecydowane działania w dwóch sprawach szczególnej wagi:
pisowni nazwisk polskich na Litwie, jak również używanie języka polskiego (ojczystego) w miejscach zwartego zamieszkania ludności, która to sprawa pozostaje w jaskrawej sprzeczności z obowiązującymi w Europie standardami.
realizacji Traktatu Polsko-Niemieckiego ze szczególnym uwzględnieniem finansowania organizacji polonijnych i edukacji polonijnej. Trudności związane z edukacją w Niemczech podkreślane są na wszystkich konferencjach i sympozjach oświatowych.
Poprzedni rząd rozbudził duże nadzieje rozpoczynając prace nad szerokim programem wspierania edukacji polonijnej. Pragniemy jedynie przypomnieć tę sprawę prosząc o kontynuację działań w tym zakresie.
Młodzież jest przyszłością zarówno Polski, jak i Polonii. Ważne są dalsze działania wszystkich zainteresowanych stron na rzecz zwiększenia integracji młodzieży polskiej i polonijnej. Konieczna jest zmiana polityki wobec młodzieży zarówno Polonii jak i władz polskich. Zadania skierowane do młodzieży i dla młodzieży winny być naszym zdaniem priorytetowo traktowane, przez wszystkie podmioty wspierające działalność polonijną.
Jest nas w świecie miliony. Niejednokrotnie pokazaliśmy, jak wiele możemy dla Polski zrobić. Możemy i chcemy Polsce dalej pomagać. Zawracamy się z kolejnym apelem o partnerskie traktowanie, o korzystanie z naszej wiedzy i możliwości. Skoordynowane działania polskich placówek dyplomatycznych i organizacji polonijnych z pewnością będą korzystne dla Polski.
Wyrażamy nasze poparcie i wdzięczność za uchwalenie przez Sejm Ustawy o Karcie Polaka. Dla naszych Rodaków zza wschodniej granicy Schengen była to sprawa wielkiej wagi. Ważna jest dalsza nowelizacja tej ustawy obejmująca bezpaństwowców, kraje bałkańskie i pozostałe środowiska polonijne na świecie. Równie ważne jest zapewnienie powszechnego dostępu do Kart Polaka w szczególności na Ukrainie i Białorusi. Podstawowa część ustawy potwierdzająca honor przynależności do narodu polskiego winna naszym zdaniem jednakowo traktować wszystkich Polaków poza granicami kraju.
Zbliża się 20-lecie zmiany ustrojowej w Polsce. Uważamy, ze nadszedł najwyższy czas na uchwalenie nowej i nowoczesnej Ustawy o Obywatelstwie. Najwyższy też czas, aby przestały obowiązywać przepisy z "głębokiego" PRL-u. Są tu dwie grupy osób w imieniu których prosimy o właściwe ujęcie w projekcie ustawy: Pierwsza, to osoby, którym władze PRL-u odebrały obywatelstwo w sposób bezprawny. Uważamy, że ze względu na godność osób tak poniżonych i pokrzywdzonych inicjatywa winna należeć do władz polskich. Druga grupa, to osoby, które zmuszone były do zrzeczenia się obywatelstwa ze względu na przepisy państw zamieszkania.
Pragniemy podkreślić wagę konsultowania ustaw z zainteresowanymi, co jest na co dzień praktykowane w demokracjach zachodnich. Prosimy o konsultowanie ustaw i raportów nas dotyczących przynajmniej z ważniejszymi organizacjami polonijnymi.
Wnioskujemy o utworzenie wspólnego i spójnego planu promocji pozytywnego wizerunku Polski i Polaka w świecie.
http://www.polonia-polska.pl/index.php?id=ak80623
Bush’s Legacy and the Damage Done
Bush’s Legacy and the Damage Done
By Amitabh Pal, July 3, 2008
With President Bush attending his last G8 summit in Japan, it is a good time to assess the foreign policy legacy of his Administration—and what a legacy!
From the Middle East to Latin America to Europe to South Asia, Bush’s policies have created multiple disasters.
First, let us quickly get out of the way the positive things he has done. He has substantially increased foreign aid, especially the amount dedicated to fighting AIDS and other infectious diseases in Africa. (The aid has been tied to the Bush Administration’s pet projects, such as abstinence-only programs and the purchase of brand-name drugs, but still…) And the Bush Administration has sobered up and negotiated (if in a tardy manner) with North Korea over its nuclear program.
That’s all I can up with. Otherwise, it’s been one catastrophe after another.
In the May issue of Current History magazine, Books Editor William Finan has listed five qualities of the Bush Administration that got it into its global mess: unmitigated triumphalism, belief in the infallibility of America’s military might, Bush’s supreme self-righteousness, his religious beliefs, and what Finan calls the Administration’s “smite them” doctrine. The combination of these elements has brewed a deadly cocktail.
The results are most apparent in the Middle East, where the Bush Administration’s legacy will be the hardest to mend. As Bassma Kodmani asserts in Current History, the Arab world is waiting for the new Administration in January 2009 to completely redo the record of the Bush crowd in the region—from Iraq and Iran to Israel/Palestine and Lebanon. Only then will the Arab governments and elites feel that the damage has been undone. To them, Bush is “one of the worst U.S. Presidents they have known in their long years in power,” Kodmani says.
Washington’s overweening arrogance and free-market zealotry has not endeared it in Latin America. That is why it has very few true friends in the area, save Mexican President Felipe Calderon, who came to power in a dubious election, and Colombian President Alvaro Uribe, whose government is cozy with brutal death squads.
In Europe, Bush first antagonized much of the continent with his unilateral invasion of Iraq. And he’s now busy annoying Russia with his installation of the missile defense system in Eastern Europe, supposedly to protect against incoming missiles from Iran. Russia’s pique is not surprising, since, as George Lewis and Theodore Postol point out in the May/June issue of the Bulletin of Atomic Scientists, the system seems to be aimed as much against Russia as Iran.
“Despite claims to the contrary by both Missile Defense Agency and State Department officials, the interceptors that Washington wants to deploy in Poland are fast enough to catch Russian ICBMs launched from locations west of the Ural Mountains toward the continental United States,” the authors write. “The location of the interceptor site in Poland is ideal for this purpose, as is the location of the European Mid-course Radar [in the Czech Republic].”
In South Asia, the Bush record has been dismal. Its main claim to fame in its relations with India has been a disastrous nuclear deal (see my detailed analysis) that will reward India’s ego trip of a nuclear weapons program in exchange for making it a junior partner in the Bush Administration’s global agenda. And in Pakistan, the Bush folks bafflingly hitched their fortunes to General Pervez Musharraf, who is finally being eased out of power in slow motion after nine years of autocratic rule.
Bush’s colleagues in Japan will probably breathe a sigh of relief next week that they won’t have to see much more of him after the summit. But come 2009, it’ll take the new Administration a long time to fix his legacy.
By Amitabh Pal, July 3, 2008
With President Bush attending his last G8 summit in Japan, it is a good time to assess the foreign policy legacy of his Administration—and what a legacy!
From the Middle East to Latin America to Europe to South Asia, Bush’s policies have created multiple disasters.
First, let us quickly get out of the way the positive things he has done. He has substantially increased foreign aid, especially the amount dedicated to fighting AIDS and other infectious diseases in Africa. (The aid has been tied to the Bush Administration’s pet projects, such as abstinence-only programs and the purchase of brand-name drugs, but still…) And the Bush Administration has sobered up and negotiated (if in a tardy manner) with North Korea over its nuclear program.
That’s all I can up with. Otherwise, it’s been one catastrophe after another.
In the May issue of Current History magazine, Books Editor William Finan has listed five qualities of the Bush Administration that got it into its global mess: unmitigated triumphalism, belief in the infallibility of America’s military might, Bush’s supreme self-righteousness, his religious beliefs, and what Finan calls the Administration’s “smite them” doctrine. The combination of these elements has brewed a deadly cocktail.
The results are most apparent in the Middle East, where the Bush Administration’s legacy will be the hardest to mend. As Bassma Kodmani asserts in Current History, the Arab world is waiting for the new Administration in January 2009 to completely redo the record of the Bush crowd in the region—from Iraq and Iran to Israel/Palestine and Lebanon. Only then will the Arab governments and elites feel that the damage has been undone. To them, Bush is “one of the worst U.S. Presidents they have known in their long years in power,” Kodmani says.
Washington’s overweening arrogance and free-market zealotry has not endeared it in Latin America. That is why it has very few true friends in the area, save Mexican President Felipe Calderon, who came to power in a dubious election, and Colombian President Alvaro Uribe, whose government is cozy with brutal death squads.
In Europe, Bush first antagonized much of the continent with his unilateral invasion of Iraq. And he’s now busy annoying Russia with his installation of the missile defense system in Eastern Europe, supposedly to protect against incoming missiles from Iran. Russia’s pique is not surprising, since, as George Lewis and Theodore Postol point out in the May/June issue of the Bulletin of Atomic Scientists, the system seems to be aimed as much against Russia as Iran.
“Despite claims to the contrary by both Missile Defense Agency and State Department officials, the interceptors that Washington wants to deploy in Poland are fast enough to catch Russian ICBMs launched from locations west of the Ural Mountains toward the continental United States,” the authors write. “The location of the interceptor site in Poland is ideal for this purpose, as is the location of the European Mid-course Radar [in the Czech Republic].”
In South Asia, the Bush record has been dismal. Its main claim to fame in its relations with India has been a disastrous nuclear deal (see my detailed analysis) that will reward India’s ego trip of a nuclear weapons program in exchange for making it a junior partner in the Bush Administration’s global agenda. And in Pakistan, the Bush folks bafflingly hitched their fortunes to General Pervez Musharraf, who is finally being eased out of power in slow motion after nine years of autocratic rule.
Bush’s colleagues in Japan will probably breathe a sigh of relief next week that they won’t have to see much more of him after the summit. But come 2009, it’ll take the new Administration a long time to fix his legacy.
Thursday, July 3, 2008
Czy potrzebna jest ekshumacja generała Sikorskiego
Czy potrzebna jest ekshumacja generała Sikorskiego



To nie był wypadek
o tragicznej śmierci generała Sikorskiego
To nie był wypadek
Małgorzata Rutkowska, Nasz Dziennik, 04.07.2003
W nocy z 4 na 5 lipca 1943 r. samolot z generałem Władysławem Sikorskim, premierem rządu polskiego i Naczelnym Wodzem, na pokładzie oraz towarzyszącymi mu osobami krótko po starcie w Gibraltarze runął do morza. Zginęli wszyscy pasażerowie i załoga, poza pierwszym pilotem. Katastrofa, wypadek? A może sabotaż i zamach zorganizowany przez służby specjalne? Czyje? Jednego państwa czy kilku? Kto był zainteresowany tym, by generał Sikorski "zniknął" ze sceny politycznej? Od 60 lat nie ma na te pytania wiarygodnych i uczciwych odpowiedzi. Premier rządu polskiego powracał 4 lipca z długiej inspekcji na Bliskim Wschodzie, gdzie wizytował jednostki polskie. W czasie rozmów z władzami brytyjskimi w Kairze zabiegał o przeniesienie jednostek polskich stacjonujących wówczas w Iraku na tereny o lepszych warunkach klimatycznych, by oddziały te lepiej mogły przygotować się do walki z Niemcami. W 1943 r. wojna wchodziła w decydującą fazę, w cieniu frontów rozstrzygał się już kształt polityczny powojennego świata. Generał Sikorski, który oprócz tego, że posiadał talenty wojskowe, był wybitnym politykiem, czynił wszystko, by Polska miała swój godny udział w planach aliantów. Nadchodził czas wypełniania zobowiązań sojuszniczych zaciągniętych wobec rządu polskiego. Wielka Brytania gwarantowała przecież uroczyste stwierdzenie, podpisane przez ambasadora Majskiego i generała Sikorskiego 30 lipca 1941 r., że "sowiecko-niemieckie traktaty z roku 1939 odnośnie do zmian terytorialnych w Polsce straciły swą ważność".
Coraz bardziej niewygodnyAle po Katyniu, gdy Stalin postawił w rozgrywce kartą polską na komunistycznych agentów z PPR, domaganie się przez rząd w Londynie wypełnienia zaciągniętych zobowiązań stawało się coraz bardziej niewygodne dla Churchilla i Roosevelta. Satrapa na Kremlu naciskał na przywódców wielkich mocarstw, by z gabinetu Sikorskiego usunąć ludzi "nieodpowiednich" (czyli nieuległych Moskwie), "a im prędzej to się stanie, tym lepiej". Sowiecki ambasador w USA radził, że Wielka Brytania i USA powinny postanowić, co ma być zrobione i "raczej powiedzieć to Polakom, niż ich pytać".
Upomnienia sowieckie trafiały na podatny grunt. Na konferencji Roosevelt - Eden w Waszyngtonie w drugiej połowie marca 1943 r. uznano, że stosunki z Rosją są głównym problemem polityki anglosaskiej. By pozyskać względy Stalina, propaganda prosowiecka w tak konserwatywnych społeczeństwach, jak amerykańskie czy angielskie, sięgnęła szczytów zakłamania. Gdy w Lesie Katyńskim odkrywano kolejne groby z polskimi oficerami, popularny w USA tygodnik "Life" poświęcił cały numer Związkowi Sowieckiemu: z podobizną Stalina na okładce i portretem Lenina na całej stronie, opatrzonym podpisem: "Był, być może największym człowiekiem nowoczesnych czasów". Czy może dziwić, że dla wielkich tego świata, którzy bili pokłony przed zbrodniarzem wszech czasów i przygotowywali się do oddania mu Polski w niewolę, gen. Sikorski stawał się osobą niewygodną?
Blokada sterów?Po przelocie z Kairu do Gibraltaru i jednodniowym postoju samolot z gen. Sikorskim na pokładzie 4 lipca 1943 r. wystartował w drogę do Londynu. Po starcie maszyna nagle opadła, runęła do wody i w ciągu kilku minut zatonęła. W katastrofie zginęli: jedyna córka gen. Sikorskiego Zofia Leśniowska, gen. Klimecki, płk Marecki, angielski płk Cazalet, por. Ponikiewski, sekretarz Kułakowski i Gralewski, a także doradca wicekróla Indii brygadier Whitley oraz 3 innych Anglików, wojskowych wysokiego szczebla.
Zwłok 5 osób, w tym córki generała, nigdy nie odnaleziono. Uratował się jedynie pilot kapitan Edward Prchala, Czech. Jako jedyny założył kamizelkę ratunkową, choć podobno nigdy wcześniej tego nie czynił w czasie lotu. Na jego zeznaniach powołana po katastrofie brytyjska komisja śledcza oparła swoje ustalenia. Do prac - ale jedynie w charakterze obserwatora - dopuszczono tylko jednego Polaka mjr. inż. S. Dudzińskiego.
Według kpt. Prchali przebieg wydarzeń był następujący: "Zezwolenie na start otrzymałem o godz. 23.10 i natychmiast wystartowałem. Wzniosłem się w powietrze przy szybkości 130 mil na godzinę. Kiedy osiągnąłem wysokość 150 stóp, oddaliłem kolumnę sterownicy od siebie, aby nabrać szybkości. Po uzyskaniu prędkości 165 mil na godzinę chciałem wyciągnąć samolot w górę przez ściągnięcie kolumny sterownicy do siebie, niestety bez rezultatu. Kolumna sterownicy z pewnością zablokowała się. (...) Nagle samolot zaczął zbliżać się do powierzchni morza. Krzyknąłem wówczas do załogi: 'Lądowanie z uszkodzeniem samolotu' i zamknąłem przepustnice gaźników. Samolot natychmiast uderzył o powierzchnię morza i więcej już nic nie pamiętam".
I tę wersję o zablokowaniu sterów - co, jak wspominali piloci obsługujący Liberatory, w tym typie samolotu zdarzało się nie tak rzadko - brytyjska komisja przyjęła za przyczynę katastrofy. W końcowym orzeczeniu wyraziła dziwnie sformułowany pogląd: wypadek "nie nastąpił na skutek sabotażu, lecz na skutek innej przyczyny, której komisja na podstawie dochodzeń nie jest w stanie ustalić". Dlaczego z góry wykluczono sabotaż, nie podając żadnej innej przyczyny?
Prawda utajnionaWersję brytyjską kategorycznie podważył w latach 90. wybitny polski specjalista prof. Jerzy Maryniak z Politechniki Warszawskiej. Dokonując symulacji komputerowej lotu Liberatora, doszedł do wniosku, że samolot był sprawny przez cały okres lotu, sterowany świadomie przez pilota do momentu wodowania. Czy Prchala został zatem zmuszony do utopienia samolotu? Czy pasażerowie samolotu jeszcze żyli w tym momencie? Jeżeli nie, kiedy i przez kogo zostali zabici?
Pytań pojawia się jeszcze więcej, gdy zestawi się inne fakty. W czasie "katastrofy" Liberatora w Gibraltarze przebywał słynny płk Kim Philby z brytyjskiej Secret Service, a jednocześnie, jak ujawniono już po zakończeniu "zimnej wojny", sowiecki agent. Był tam też Iwan Majski, ambasador sowiecki w Londynie. Czysty przypadek czy część misternie przygotowanego planu?
Klucz do rozwiązania zagadki śmierci generała Sikorskiego leży w archiwach brytyjskich. Nieżyjąca już pani Ewa Chapman z Gozdawa-Osuchowskich, w czasie wojny sekretarz parlamentarny dyrektora Biura Prezydialnego Adama Romera, pisała w "Naszym Dzienniku", że tylko część materiałów znajdujących się w Public Record Office w Kew została udostępniona. Dokumenty znajdujące się w trzech drewnianych skrzyniach i nieskładowane w Kew, umieszczone w innym miejscu, które znane było pani Chapman, opatrzone zostały adnotacją "top secret" i "nie do otwarcia przed upływem dwustu lat". ("Londyn ukrywa prawdę", "Nasz Dziennik", 5-6.09.1998 r.).
Być może prawdy o tym, co naprawdę wydarzyło się w Gibraltarze 4 lipca 1943 r., nie dowiemy się nigdy, bo brytyjskie archiwa służb specjalnych nie podlegają odtajnieniu. Przyznał to w odpowiedzi na interpelację posła Leszka Murzyna w maju 2002 r. minister Cimoszewicz. "Strona brytyjska nie przewiduje żadnych wyjątków od zasady nieujawniania akt tych służb". A więc władze polskie z góry kapitulują, rezygnując z dotarcia do prawdy o śmierci generała Sikorskiego! Czy to brak odwagi, by zmierzyć się z trudną, choć może gorzką prawdą, czy coś więcej?
O tym, że katastrofa w Gibraltarze nie była zwykłym wypadkiem czy błędem pilota, przekonani byli nie tylko pogrążeni w żałobie Polacy, ale i ludzie, którzy pociągali za sznurki wielkiej polityki. Znany historyk Władysław Pobóg-Malinowski cytuje opinię Sumnera Wellesa, w 1943 r. amerykańskiego podsekretarza stanu, że generał Sikorski nie zginął wskutek wypadku lotniczego.
Szpieg wśród najbliższych?Wiele do myślenia dawał fakt, że w ostatniej podróży gen. Sikorskiego nie towarzyszył mu Józef Retinger, jego osobisty sekretarz, szara eminencja rządu polskiego w Londynie, uważany za agenta brytyjskiego, a być może i innych wywiadów. Retinger, spolonizowany Żyd, miał znaczny udział w walce i prześladowaniach Kościoła katolickiego w Meksyku w latach 20. XX w. Był członkiem masonerii; po wojnie zainicjował powstanie Klubu Bilderberg - namiastki rządu światowego; promował tzw. ideę europejską, czyli integrację europejską na zasadach masońskich, dokładnie takich, jakie obecnie realizuje Unia Europejska.
Jako sekretarz generała Sikorskiego nie odstępował go ani na krok, towarzysząc premierowi we wszystkich podróżach zagranicznych. Z wyjątkiem tej ostatniej... Stanisław Kot cytował słowa gen. Sikorskiego, który mówił: "Ostrzegam cię jak najbardziej stanowczo przed tym włóczęgą! Ja nie wiem, dla kogo on pracuje!". Nie zdobył się jednak na odsunięcie Retingera...
Uderzyli w autorytetJakakolwiek nie byłaby przyczyna katastrofy (?) w Gibraltarze, na pewno nagła śmierć gen. Sikorskiego miała odebrać Polakom nadzieję, potężnie zachwiać ich niewzruszonym do tej pory przekonaniem, że sprawa polska jest też sprawą całego wolnego świata. Już w pierwszym roku okupacji, wiosną 1940 r. Polacy powtarzali: "Im słoneczko wyżej, tym Sikorski bliżej". Naczelny Wódz był dla nich uosobieniem dumy narodowej i godności, a świadomość, że w Paryżu, a potem w Londynie działa legalny rząd polski, mający uznanie wielkich mocarstw, miała ogromne znaczenie dla bohatersko zmagającego się z okupantami społeczeństwa.
Ci, którzy stali za "katastrofą" w Gibraltarze, a wcześniej za aresztowaniem gen. Stefana Grota-Roweckiego, dobrze rozpracowali psychikę polską. Uderzyli w autorytet, który jednoczył Naród, podrywał ludzi do najbardziej bohaterskich czynów i oporu (Czy może dziwić więc fakt, że to właśnie już na początku okupacji propaganda niemiecka rozpętała ogromną kampanię wymierzoną w Ojca Świętego Piusa XII - opokę duchową Polaków?). Czy jego "zniknięcie" miało sprowokować zrozpaczonych Polaków do nieracjonalnych posunięć? Nie wiadomo.
Do wolnej OjczyznyWydobyte z morza zwłoki gen. Sikorskiego przewieziono na polskim okręcie "Orkan" do Anglii. Podniosłe uroczystości żałobne odbyły się w katedrze westminsterskiej. Trumnę złożono na cmentarzu polskich lotników w Newark.
Doczesne szczątki generała powróciły do Polski, by spocząć na Wawelu wśród innych bohaterów narodowych i wieszczów "równych królom", dopiero w 1993 r., po pierwszych prawdziwie wolnych wyborach. Wcześniej komuniści, zwłaszcza w latach 80., zabiegali w ramach "kupowania" sympatii społeczeństwa o sprowadzenie Sikorskiego do kraju. Na próżno. Zgodnie z wolą rządu w Londynie generał mógł wrócić tylko do wolnej, niepodległej Ojczyzny. Do takiej, o jaką walczył całe życie i za jaką zginął.
Małgorzata Rutkowska, Nasz Dziennik, 2003-07-04



Czy potrzebna jest ekshumacja generała Sikorskiego dr Mieczysław Ryba (2008-07-03) Aktualności dnia słuchajzapisz
To nie był wypadek
o tragicznej śmierci generała Sikorskiego
To nie był wypadek
Małgorzata Rutkowska, Nasz Dziennik, 04.07.2003
W nocy z 4 na 5 lipca 1943 r. samolot z generałem Władysławem Sikorskim, premierem rządu polskiego i Naczelnym Wodzem, na pokładzie oraz towarzyszącymi mu osobami krótko po starcie w Gibraltarze runął do morza. Zginęli wszyscy pasażerowie i załoga, poza pierwszym pilotem. Katastrofa, wypadek? A może sabotaż i zamach zorganizowany przez służby specjalne? Czyje? Jednego państwa czy kilku? Kto był zainteresowany tym, by generał Sikorski "zniknął" ze sceny politycznej? Od 60 lat nie ma na te pytania wiarygodnych i uczciwych odpowiedzi. Premier rządu polskiego powracał 4 lipca z długiej inspekcji na Bliskim Wschodzie, gdzie wizytował jednostki polskie. W czasie rozmów z władzami brytyjskimi w Kairze zabiegał o przeniesienie jednostek polskich stacjonujących wówczas w Iraku na tereny o lepszych warunkach klimatycznych, by oddziały te lepiej mogły przygotować się do walki z Niemcami. W 1943 r. wojna wchodziła w decydującą fazę, w cieniu frontów rozstrzygał się już kształt polityczny powojennego świata. Generał Sikorski, który oprócz tego, że posiadał talenty wojskowe, był wybitnym politykiem, czynił wszystko, by Polska miała swój godny udział w planach aliantów. Nadchodził czas wypełniania zobowiązań sojuszniczych zaciągniętych wobec rządu polskiego. Wielka Brytania gwarantowała przecież uroczyste stwierdzenie, podpisane przez ambasadora Majskiego i generała Sikorskiego 30 lipca 1941 r., że "sowiecko-niemieckie traktaty z roku 1939 odnośnie do zmian terytorialnych w Polsce straciły swą ważność".
Coraz bardziej niewygodnyAle po Katyniu, gdy Stalin postawił w rozgrywce kartą polską na komunistycznych agentów z PPR, domaganie się przez rząd w Londynie wypełnienia zaciągniętych zobowiązań stawało się coraz bardziej niewygodne dla Churchilla i Roosevelta. Satrapa na Kremlu naciskał na przywódców wielkich mocarstw, by z gabinetu Sikorskiego usunąć ludzi "nieodpowiednich" (czyli nieuległych Moskwie), "a im prędzej to się stanie, tym lepiej". Sowiecki ambasador w USA radził, że Wielka Brytania i USA powinny postanowić, co ma być zrobione i "raczej powiedzieć to Polakom, niż ich pytać".
Upomnienia sowieckie trafiały na podatny grunt. Na konferencji Roosevelt - Eden w Waszyngtonie w drugiej połowie marca 1943 r. uznano, że stosunki z Rosją są głównym problemem polityki anglosaskiej. By pozyskać względy Stalina, propaganda prosowiecka w tak konserwatywnych społeczeństwach, jak amerykańskie czy angielskie, sięgnęła szczytów zakłamania. Gdy w Lesie Katyńskim odkrywano kolejne groby z polskimi oficerami, popularny w USA tygodnik "Life" poświęcił cały numer Związkowi Sowieckiemu: z podobizną Stalina na okładce i portretem Lenina na całej stronie, opatrzonym podpisem: "Był, być może największym człowiekiem nowoczesnych czasów". Czy może dziwić, że dla wielkich tego świata, którzy bili pokłony przed zbrodniarzem wszech czasów i przygotowywali się do oddania mu Polski w niewolę, gen. Sikorski stawał się osobą niewygodną?
Blokada sterów?Po przelocie z Kairu do Gibraltaru i jednodniowym postoju samolot z gen. Sikorskim na pokładzie 4 lipca 1943 r. wystartował w drogę do Londynu. Po starcie maszyna nagle opadła, runęła do wody i w ciągu kilku minut zatonęła. W katastrofie zginęli: jedyna córka gen. Sikorskiego Zofia Leśniowska, gen. Klimecki, płk Marecki, angielski płk Cazalet, por. Ponikiewski, sekretarz Kułakowski i Gralewski, a także doradca wicekróla Indii brygadier Whitley oraz 3 innych Anglików, wojskowych wysokiego szczebla.
Zwłok 5 osób, w tym córki generała, nigdy nie odnaleziono. Uratował się jedynie pilot kapitan Edward Prchala, Czech. Jako jedyny założył kamizelkę ratunkową, choć podobno nigdy wcześniej tego nie czynił w czasie lotu. Na jego zeznaniach powołana po katastrofie brytyjska komisja śledcza oparła swoje ustalenia. Do prac - ale jedynie w charakterze obserwatora - dopuszczono tylko jednego Polaka mjr. inż. S. Dudzińskiego.
Według kpt. Prchali przebieg wydarzeń był następujący: "Zezwolenie na start otrzymałem o godz. 23.10 i natychmiast wystartowałem. Wzniosłem się w powietrze przy szybkości 130 mil na godzinę. Kiedy osiągnąłem wysokość 150 stóp, oddaliłem kolumnę sterownicy od siebie, aby nabrać szybkości. Po uzyskaniu prędkości 165 mil na godzinę chciałem wyciągnąć samolot w górę przez ściągnięcie kolumny sterownicy do siebie, niestety bez rezultatu. Kolumna sterownicy z pewnością zablokowała się. (...) Nagle samolot zaczął zbliżać się do powierzchni morza. Krzyknąłem wówczas do załogi: 'Lądowanie z uszkodzeniem samolotu' i zamknąłem przepustnice gaźników. Samolot natychmiast uderzył o powierzchnię morza i więcej już nic nie pamiętam".
I tę wersję o zablokowaniu sterów - co, jak wspominali piloci obsługujący Liberatory, w tym typie samolotu zdarzało się nie tak rzadko - brytyjska komisja przyjęła za przyczynę katastrofy. W końcowym orzeczeniu wyraziła dziwnie sformułowany pogląd: wypadek "nie nastąpił na skutek sabotażu, lecz na skutek innej przyczyny, której komisja na podstawie dochodzeń nie jest w stanie ustalić". Dlaczego z góry wykluczono sabotaż, nie podając żadnej innej przyczyny?
Prawda utajnionaWersję brytyjską kategorycznie podważył w latach 90. wybitny polski specjalista prof. Jerzy Maryniak z Politechniki Warszawskiej. Dokonując symulacji komputerowej lotu Liberatora, doszedł do wniosku, że samolot był sprawny przez cały okres lotu, sterowany świadomie przez pilota do momentu wodowania. Czy Prchala został zatem zmuszony do utopienia samolotu? Czy pasażerowie samolotu jeszcze żyli w tym momencie? Jeżeli nie, kiedy i przez kogo zostali zabici?
Pytań pojawia się jeszcze więcej, gdy zestawi się inne fakty. W czasie "katastrofy" Liberatora w Gibraltarze przebywał słynny płk Kim Philby z brytyjskiej Secret Service, a jednocześnie, jak ujawniono już po zakończeniu "zimnej wojny", sowiecki agent. Był tam też Iwan Majski, ambasador sowiecki w Londynie. Czysty przypadek czy część misternie przygotowanego planu?
Klucz do rozwiązania zagadki śmierci generała Sikorskiego leży w archiwach brytyjskich. Nieżyjąca już pani Ewa Chapman z Gozdawa-Osuchowskich, w czasie wojny sekretarz parlamentarny dyrektora Biura Prezydialnego Adama Romera, pisała w "Naszym Dzienniku", że tylko część materiałów znajdujących się w Public Record Office w Kew została udostępniona. Dokumenty znajdujące się w trzech drewnianych skrzyniach i nieskładowane w Kew, umieszczone w innym miejscu, które znane było pani Chapman, opatrzone zostały adnotacją "top secret" i "nie do otwarcia przed upływem dwustu lat". ("Londyn ukrywa prawdę", "Nasz Dziennik", 5-6.09.1998 r.).
Być może prawdy o tym, co naprawdę wydarzyło się w Gibraltarze 4 lipca 1943 r., nie dowiemy się nigdy, bo brytyjskie archiwa służb specjalnych nie podlegają odtajnieniu. Przyznał to w odpowiedzi na interpelację posła Leszka Murzyna w maju 2002 r. minister Cimoszewicz. "Strona brytyjska nie przewiduje żadnych wyjątków od zasady nieujawniania akt tych służb". A więc władze polskie z góry kapitulują, rezygnując z dotarcia do prawdy o śmierci generała Sikorskiego! Czy to brak odwagi, by zmierzyć się z trudną, choć może gorzką prawdą, czy coś więcej?
O tym, że katastrofa w Gibraltarze nie była zwykłym wypadkiem czy błędem pilota, przekonani byli nie tylko pogrążeni w żałobie Polacy, ale i ludzie, którzy pociągali za sznurki wielkiej polityki. Znany historyk Władysław Pobóg-Malinowski cytuje opinię Sumnera Wellesa, w 1943 r. amerykańskiego podsekretarza stanu, że generał Sikorski nie zginął wskutek wypadku lotniczego.
Szpieg wśród najbliższych?Wiele do myślenia dawał fakt, że w ostatniej podróży gen. Sikorskiego nie towarzyszył mu Józef Retinger, jego osobisty sekretarz, szara eminencja rządu polskiego w Londynie, uważany za agenta brytyjskiego, a być może i innych wywiadów. Retinger, spolonizowany Żyd, miał znaczny udział w walce i prześladowaniach Kościoła katolickiego w Meksyku w latach 20. XX w. Był członkiem masonerii; po wojnie zainicjował powstanie Klubu Bilderberg - namiastki rządu światowego; promował tzw. ideę europejską, czyli integrację europejską na zasadach masońskich, dokładnie takich, jakie obecnie realizuje Unia Europejska.
Jako sekretarz generała Sikorskiego nie odstępował go ani na krok, towarzysząc premierowi we wszystkich podróżach zagranicznych. Z wyjątkiem tej ostatniej... Stanisław Kot cytował słowa gen. Sikorskiego, który mówił: "Ostrzegam cię jak najbardziej stanowczo przed tym włóczęgą! Ja nie wiem, dla kogo on pracuje!". Nie zdobył się jednak na odsunięcie Retingera...
Uderzyli w autorytetJakakolwiek nie byłaby przyczyna katastrofy (?) w Gibraltarze, na pewno nagła śmierć gen. Sikorskiego miała odebrać Polakom nadzieję, potężnie zachwiać ich niewzruszonym do tej pory przekonaniem, że sprawa polska jest też sprawą całego wolnego świata. Już w pierwszym roku okupacji, wiosną 1940 r. Polacy powtarzali: "Im słoneczko wyżej, tym Sikorski bliżej". Naczelny Wódz był dla nich uosobieniem dumy narodowej i godności, a świadomość, że w Paryżu, a potem w Londynie działa legalny rząd polski, mający uznanie wielkich mocarstw, miała ogromne znaczenie dla bohatersko zmagającego się z okupantami społeczeństwa.
Ci, którzy stali za "katastrofą" w Gibraltarze, a wcześniej za aresztowaniem gen. Stefana Grota-Roweckiego, dobrze rozpracowali psychikę polską. Uderzyli w autorytet, który jednoczył Naród, podrywał ludzi do najbardziej bohaterskich czynów i oporu (Czy może dziwić więc fakt, że to właśnie już na początku okupacji propaganda niemiecka rozpętała ogromną kampanię wymierzoną w Ojca Świętego Piusa XII - opokę duchową Polaków?). Czy jego "zniknięcie" miało sprowokować zrozpaczonych Polaków do nieracjonalnych posunięć? Nie wiadomo.
Do wolnej OjczyznyWydobyte z morza zwłoki gen. Sikorskiego przewieziono na polskim okręcie "Orkan" do Anglii. Podniosłe uroczystości żałobne odbyły się w katedrze westminsterskiej. Trumnę złożono na cmentarzu polskich lotników w Newark.
Doczesne szczątki generała powróciły do Polski, by spocząć na Wawelu wśród innych bohaterów narodowych i wieszczów "równych królom", dopiero w 1993 r., po pierwszych prawdziwie wolnych wyborach. Wcześniej komuniści, zwłaszcza w latach 80., zabiegali w ramach "kupowania" sympatii społeczeństwa o sprowadzenie Sikorskiego do kraju. Na próżno. Zgodnie z wolą rządu w Londynie generał mógł wrócić tylko do wolnej, niepodległej Ojczyzny. Do takiej, o jaką walczył całe życie i za jaką zginął.
Małgorzata Rutkowska, Nasz Dziennik, 2003-07-04
Subscribe to:
Posts (Atom)